Wiem z Instagramu, że masz idealne życie

To prawda. Sama zaczynam w to wierzyć, jak oglądam swój Instagram.

Czekoladowe bułki z rana upieczone, mój wywiad opublikowany w luksusowym magazynie, książka poczytana. Dom się urządza i każdego wieczora oglądam piękne zachody słońca, z rasowym kotem u boku. Gotuję zupy z własnoręcznie uprawianych warzyw, w międzyczasie robię karierę i spełniam się w domu. Oczywiście, znajduję czas na relaks, kurs tańca, jogę poranną porą i organizowanie akcji charytatywnych. Nagrywam video, bo świetnie czuję się przed obiektywem i prowadzę swój biznes, ciesząc się jedną współpracą za drugą.

Być może między nami jest drobna, ale znacząca różnica. Ja pracuję w social mediach, a Ty jesteś ich użytkownikiem. Chcę Ci powiedzieć, że zarabiam dzięki social mediom. Buduję w sieci wizerunek eksperta, zdobywam klientów, dzielę się wiedzą. Chcę, by moja marka osobista była spójna, więc pracuję nad każdym jej elementem. Wyznaczam sobie cele, rozpisuję je na drobne zadania, realizuję, sprawdzam efekty. Instagram i Facebook są jednym z nich. Wszystko, co publikuję, jest zaplanowane i ma swój zamierzony cel. Pracuję. Choć moja praca różni się od Twojej, to zupełnie tak samo jak Ty – chcę wykonywać ją dobrze.

Bułki, które widzisz o 7:00 rano na Instagramie, były pieczone wieczorem. Książkę czytałam ponad pół roku, bo poruszała trudny temat śmierci i cały ten czas pracowałam sama ze sobą – z przekonaniami, z wartościami, z umysłem. Ogrodowe grządki z warzywami pieliła całe lato moja mama. Na każdą podjętą współpracę komercyjną pracowałam przez ostatnie 4 lata, a nagrywanie video to setki nieudanych, marnych prób.

Poza tym nasze życie jest identyczne. Czasami jem na śniadanie guacamole ze świeżą pietruszką, czasami kanapki, a czasami wczorajszą pizzę. Stoję w korkach wracając z uczelni i sprzątam wtedy w samochodzie z nudów, marząc o nowszym aucie przede mną. Bawię się, korzystam z życia i odsypiam na drugi dzień, błagając o święty spokój. Wstaję o 3:00 rano, pakuję się w samochód i jadę prowadzić warsztaty na drugi koniec Polski. Czasami robię wszystko sama, a czasami proszę o pomoc. Zdjęcia na Instagram przygotowuję przestawiając łóżko w sypialni, ścinając kwiaty z ogrodu, układając odpowiednią kompozycję i mając na uwadze wszelkie badania wykazujące, że odpowiednio dobrane hasztagi pozwalają na dotarcie do większej ilości potencjalnych odbiorców.

Wszystko wygląda tak, jak chcę, by wyglądało. Pokazuję w sieci to, co chcę pokazać i choć wydaje Ci się, że znasz mnie z każdej strony, mylisz się. Po prostu wiesz, co zjadłam na śniadanie i jaką czytałam książkę w tym miesiącu. Wiesz, że mieszkam na wsi, kocham zachody słońca i szaleję za swoimi roślinami, które dumnie pokazuję na zdjęciach. Wiesz, że często mam paznokcie pomalowane na czerwono i że czasem pracuje w niedzielę.

Nie wiesz tego, czego nie ma na Instagramie. Nie ma tam tych 4 lat, przez które pracowałam na swoje CV i portfolio. Nie ma tam 10 tysięcy maili, jakie wysłałam, zanim ktoś zechciał mi zaufać i rozpocząć współpracę. Nie ma tam teczki z wynikami ultrasonografii, biopsji i krwi. Nie ma tam mojego drżącego głosu, gdy po raz pierwszy wystąpiłam przed większą publicznością. Nie ma tam ani płaczu, ani szczęścia. Nie ma tej zawziętości ani siły, która rozbudza się we mnie codziennie.

Social media pozostają wciąż social mediami, a życie – nadal życiem. Choć zazębiają się w mojej codzienności bardzo mocno i bardzo często, jest między nimi wyraźna granica. Nigdy jej nie przekraczam.

Chcę, byś o niej wiedział. Nie chcę, byś uparcie wierzył w social media i telewizję. Chcę, byś korzystał z nich w swoim celu. Chcę, byś miał swoje zdanie. Pragnę, by było zgodne z Twoimi wartościami.

Ślę uściski prosto sprzed biurka,

P.S. Chcę tylko dodać, że tytuł wpisu jest inspirowany rozmową, która miała miejsce rok temu. Usłyszałam podczas niej szybkie: „Iza, wiem z Instagramu, że masz idealne życie. Zrozum, że ja nie mam tak łatwo.” Teraz wiem, że los doświadcza nas sprawiedliwie. Sprawiedliwie nie oznacza równo, a doświadczenie bywa definiowane różnie. Zdefiniuj je więc samodzielnie – jako trudność, jako łatwość lub jako możliwość.

  • Wiem, o czym mówisz, bo ja doświadczyłam dokładnie tego samego. Nasz wizerunek w social mediach, to realizowana przez nas strategia, poprzez którą pokazujemy, to co chcemy pokazać. A nasze życie jest takie samo, jak innych ludzi – nieidealne. Są w nim wzloty i upadki 🙂

    • Izabela Kornet

      Właśnie tak. Czasem bardzo zwyczajne, a czasem właśnie takie, na jakie długo pracowaliśmy 🙂

  • Świetny wpis! Jeden z lepszych, jakie zdarzyło mi się ostatnio czytać. Warto uświadamiać osobom, które nie są związane z social mediami, jak wyglądają kulisy takiej aktywności 🙂

    • Izabela Kornet

      Bardzo dziękuję za miłe słowa 🙂 Masz rację. Kiedyś myślałam, że to oczywiste, ale teraz, gdy opowiadam ludziom o mojej pracy, są naprawdę zdziwieni 🙂

  • Świetny tekst! SC to tylko urywki z życia, najlepsze momenty, perełki… Życie pozostaje życiem, w ciepłych i zimnych kolorach…

    • Izabela Kornet

      Właśnie, w ciepłych i zimnych kolorach, ale wszystkie z nich naprawdę kocham – po prostu nie wszystkie pokazuję 🙂

  • „Nie wiesz tego, czego nie ma na Instagramie” – Coz to tylko ladna obudowa, pudelkob ez dna, b ojest zkaryte cala reszta tego co zostalo napisane pozniej 🙂

    • Izabela Kornet

      I może niech tak pozostanie.. 🙂

  • Nigdy nie wierzyłam w wizerunki osób kreowany w social mediach, w końcu to tylko wyselekcjonowane fragmenty życia, znane od tej pięknej odsłony, a reszta nieujawniona.

    • Izabela Kornet

      Wiesz, w wizerunki można wierzyć, tzn. odbierać je na swój sposób, ale to prawda, że stanowią one tylko konkretne, wyselekcjonowane treści i obrazy 🙂

  • Marysia

    Nie ma życia idealnego, jest takie na jakie sobie sami zapracujemy 🙂

    • Izabela Kornet

      Otóż to! 😉

  • Jak ja Cię rozumiem! Ja również pokazuję na kanałach social media tylko to, co sama chcę pokazać. Jest to w pewnym stopniu wyidealizowany obraz, ale za tym wszystkim stoi ciężka praca i dążenie do wyznaczonego celu 🙂

    • Izabela Kornet

      Super, to przybijamy piąteczkę! 😉 Oczywiście, że tak – i to Ty wyznaczasz kolory i motyw obrazu 😉

  • Niestety to prawdziwa presja, by pokazywać idealne życie. Nikt by nie oglądał życia, które nie jest perfekcyjne.

    • Izabela Kornet

      Zaskakujące, jak wiele jest w tym prawdy..

  • Nie rozumiem, jak można uważać, że zna się czyjeś życie, bo widzi się jego wpisy na Instagramie. Wiadomo, że tam publikuje się zdjęcie np. dobrego makijażu, a nie pryszczy, blizn, czy złych wyników badań.

    • Izabela Kornet

      A jednak można. Choć pewnie to tylko wrażenie – bardzo mylące.

  • To może wynikać z tego jak ktoś sam nie pracował, nie pracuję w social mediach. Wtedy pewnie sobie myśli, że ot tak , od niechcenie podniosłam swój telefon i wykonałam zdjęcie, a to nie zawsze prawda. Świetny wpis, bardzo prawdziwy i inspirujący 🙂