Jak dbać o długie i proste włosy?

Choć nie jestem typową włosomaniaczką, nie raz inne dziewczyny pytają mnie o to, jak dbam o włosy. Najczęściej odpowiadam, że nie robię niczego szczególnego. Nie aplikuję na nie miliona odżywek, nie zabieram suszarki i prostownicy ze sobą na każde wyjście, nie mam osobnej szafki do włosowych kosmetyków. Po prostu trzymam się kilku zasad, które pozwalają mi zachować włosy w dobrej kondycji i uzyskać efekt, do jakiego dążę.

OBSERWUJĘ
Obserwacje dotyczą zachowania się moich włosów. Naprawdę uważam, że reagują różnie – czasem lepiej, czasem gorzej. Mówię o nich jak o żywych istotach, ale w końcu są żywe. Oddziałuję więc na nie zewnętrznie i wewnętrznie. Zewnętrznie – poprzez szampony, odżywki, olejki, mycie, suszenie, czesanie i wiązanie oraz wewnętrznie – poprzez świadome odżywianie się i kurację herbatą z pokrzywy czy dostarczanie odpowiednich składników odżywczych. Obserwuję, co im służy, a co nie, kiedy wyglądają świetnie, a po czym są suche i napuszone. To cenne, indywidualne wskazówki, które każda z nas otrzymuje od swojego organizmu.

NIE ŚPIĘ W MOKRYCH WŁOSACH
Nie śpię w mokrych włosach w teorii. To znaczy chodzę spać już w suchych (i często do tego związanych w warkocz), ale są wyjątki. W praktyce, kiedy jestem naprawdę zmęczona i myję włosy krótko przed położeniem się do łóżka – suszę je tylko przy skórze głowy. Dlaczego? Wynika to z moich obserwacji, odkąd zauważyłam, że cierpi na tym moja skóra głowy. Mam ją więc na uwadze. W końcu to ona otula i odżywia cebulki moich włosów. Załatwiam więc 2 w 1: dbam o skórę i dbam o włosy.

OLEJUJĘ
Wiem, że nie ma takiego słowa w słowniku ludzi, którzy nie olejują włosów. Ja olejuję i uwielbiam o tym opowiadać wszystkim zaskoczonym osobom. Ale jak to? Olej na włosy? I co wtedy? Poduszka Ci się nie pobrudzi? A szczotki nie masz tłustej? Używam systematycznie oleju, który nakładam 1-2 godziny przed myciem, ale na mokre włosy. Olej do olejowania przygotowuję sama na bazie oleju z pestek awokado. Zazwyczaj też nakładam lekki, kupny olejek dla zabezpieczenia końcówek i robię to zaraz po wyschnięciu włosów.

WIEM, JAKIE KOSMETYKI DO WŁOSÓW MI SŁUŻĄ, A JAKIE NIE I DLACZEGO
Ostatnie dwa miesiące używałam szamponu i odżywki w sprayu marki Swiss Image, konkretnie zestawu repair (szampon + odżywka). Dzięki obserwacjom wiem, że moim włosom nie służą typowe szampony ziołowe. Powyższy zestaw miał w sobie ekstrakt z prosa i ekstrakt z herbaty Roiboss, ale też alpejską wodę polodowcową. Myślę, że to właśnie woda polodowcowa sprostała oczekiwaniom moich włosów i w połączeniu z innymi składnikami – zapanowała nad chaosem. Moje włosy nie lubią ciągłego używania jednego szamponu (puszą się, stają się łamliwe i odporne na dany produkt), zatem przez te dwa miesiące użyłam 3 razy szamponu innej marki, by je uspokoić.

WIEM, CZEGO MI TERAZ POTRZEBA
Oznacza to, że zawsze działam z precyzją na efekt, ale też nie zaniedbuję najważniejszego – ich zdrowia. W ciągu miesiąca dbam o to, by dobierać kosmetyki wolne od substancji szkodliwych, odżywiam się prawidłowo i przestrzegam zasad, o których właśnie piszę. Kiedy jednak szykuję się na wyjście, myję włosy w ciągu dnia – suszę je od razu, a przed umyciem nakładam na 15 minut maskę np. New Anna Cosmetics, która zapewnia mi efekt. Wiem, że po tej masce moje włosy są zawsze gładkie i łatwo się układają, więc używam ją raz na jakiś czas, ale nie czynię z niej rutyny. Rutyną jest olejowanie i codzienna pielęgnacja. To jest dla mnie podstawą utrzymania włosów w dobrej kondycji.

NIE SUSZĘ, NIE PROSTUJĘ, NIE KRĘCĘ LOKÓW I NIE NAKŁADAM TONY SLS-ÓW DZIENNIE
Pozwalam im schnąć naturalnie. Mam włosy proste z natury. Wiadomo, że nie idealnie, ale zdecydowanie wystarczająco, by nie wstydzić się wychodzić z domu bez prostowania. Lokówkę używam wyjątkowo na okazje, ale ostatnia taka miała miejsce rok temu. Nie wcieram i nie nakładam na włosy tony SLS-ów i innych szkodliwych substancji, ale też nie czynię tego największym grzechem świata. Po prostu zachowuję równowagę w pielęgnacji.

Jeśli macie dla mnie jakieś złote rady, najchętniej naturalne i dotyczące pielęgnacji – przyjmuję je na klatę i wdrażam w codzienność, by sprawdzić na moich włosach! Lubię proste, klasyczne sposoby. Mam wrażenie, że właśnie takie zapewniają efekt i zdrowie. 

Ślę jesienny chłodek prosto z Borów Tucholskich,

P.S. Za przygotowanie zdjęć dziękuję Madzi ze Studio Ninutki. Marce Swiss Image dziękuję za możliwość sprawdzenia nowych, dobrych kosmetyków do włosów, a Agacie Sarbinowskiej z Atelier Fryzjerskie za miły czas spędzony na fotelu w salonie i przepięknie układające się cięcie! 🙂

  • agnesssja

    Bardzo ładne masz włosy:)

  • Taka mała uwaga: włosy nie są żywe – tak jak paznokcie są martwią częścią, dlatego nie boli nas, gdy je obcinamy 🙂

  • Paulina Stachyra

    Sama mam długie włosy i stwierdzam, że muszę wcielić w życie kilka Twoich zasad 😉 Dziękuję!

  • A ja podziwiam, bo długie miałam jak byłam dzieckiem- teraz od lat krótkie :/.