Najlepsze ubrania biznesowe (i nie tylko), jakie na sobie miałam

Mogę powiedzieć to na wstępie – nienawidzę prasować. Nie cierpię też ubrań, o które muszę się „martwić” – czy coś mi gdzieś odstaje, czy guzik się nie odpiął, czy gdzieś nie wisi jakaś nitka. Mogę sama wydać stwierdzenie, że moja garderoba jest naprawdę uboga. Jestem typem człowieka, który w kółko nosi to samo i często robi pranie. Latem w domu rodzinnym piorę za wszystkich i jeszcze rozwieszam ubrania tak, by przypadkiem się nie porozciągały! Jestem szalona, leniwa czy może wybredna?

Okazuje się, że jestem nieco szalona, trochę leniwa i bardzo wybredna. Zakupy robię etapowo: najpierw zwiedzam wszystkie potencjalne miejsca zakupu (stacjonarne i wirtualne), później wybieram kilka z nich, dokonuję ostatecznego wyboru i dopiero po tym kupuję. Stawiam przed sobą i przed producentem pewne wymagania, dlatego nigdy nie robię zakupów spontanicznie. Jestem zadowolona tylko wtedy, gdy czuję się najzwyczajniej dobrze (i pięknie) w konkretnym ubraniu i często sięgam po nie z szafy. Jeśli coś leży i czeka na okazję – wiem, że mogę to usunąć z garderoby bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym. Jestem zdania, że każdy dzień jest dobry na to, by wyglądać wyjątkowo i tego się trzymam. 

Lubię ubrania uniwersalne, które mogę łatwo zestawić z innymi. Biorę pod uwagę to, czy nowa rzecz będzie pasowała do tych, które mam już w szafie, chociaż oczywiście eksperymentuję też z nowymi kolorami czy wzorami. Staram się nie ograniczać – ani stylem, ani marką, ani finansami. Zdarzało się niejednokrotnie, że zbierałam kilka miesięcy na coś, na co nie mogłam pozwolić sobie od ręki i nie żałuję. Nie dość, że wyćwiczyłam w sobie dużą cierpliwość, to robię zakupy (nie tylko związane z garderobą) świadomie, a czas weryfikuje moje decyzje. Zwracam też dużą uwagę na jakość. Pozwala mi to na zakup, który jest poniekąd zakupem wieloletnim i dzięki temu nie kupuję co zimę nowej kurtki, a co lato innego stroju kąpielowego. Ma to dalej znaczenie dla oszczędności i stworzyłam sobie z zakupów swoją małą filozofię. 

Od trzech miesięcy mam przyjemność (dosłownie!) ubierać do pracy koszulę, którą widzicie na zdjęciach. To koszula w stylu casual army, która łączy w sobie elegancję ze swobodą i luzem. Składa się w 98% z bawełny, co sprawia, że prasowanie jest szybkie i bezproblemowe, a użytkowanie komfortowe w ciągu całego dnia. Przeżyłam z nią prawdziwe maratony w pracy, egzaminy i luźne spotkania. Uszyta z dokładnością, idealnie dopasowuje się do ciała i nie krępuje ruchów, co ma dla mnie znaczenie przy prowadzeniu samochodu. Jest niezawodna. Niezawodna pozostaje też czarna sukienka, o której na pewno niedługo wspomnę Wam w social mediach. Tutaj możecie dokładnie sprawdzić skład i jakość koszuli Lady Blue, a tutaj zobaczyć, jak wygląda Black Dress na każdą okazję.

Choć nasze drogi zeszły się przy zupełnie innym projekcie, ubrania Kasi Bednarskiej zasłużyły sobie na to, by mówić o nich głośno, wszędzie i wszystkim kobietom. Pozostają nie tylko kwestią radości z zakupów, ale przede wszystkim wygody i jakości, na którą zasłużyła każda z nas. Zwłaszcza, jeśli pełni kilka ról, świetnie je łączy i jej doba ma także zwykłe, krótkie 24 godziny 🙂 Zajrzyjcie na sklep online, poczytajcie o filozofii marki, odszukajcie Kasię na Instagramie i Facebooku oraz poznajcie jej butik stacjonarny w Gdańsku Oliwie (jest przepięknie!) – Katarzyna Bednarska i Projektanci (FB & IG).

Wskoczcie do Kasi dotknąć te cuda i poznać ją osobiście. Gwarantuję, że będziecie zadowolone! Polecam z całego serducha,

P.S. Zdjęcia wykonała Magdalena Sikorska-Cupa – twórczyni Studia Ninutki, a miejsce udostępnił bydgoski Landschaft goszcząc nas razem z psem. Dziękujemy! 🙂

P.P.S. Poniżej możecie obejrzeć video prezentujące sukienkę Black Dress podczas konferencji Nowak Migration w Peterborough.