Dlaczego sesje zdjęciowe nie są bez sensu?

Coraz częściej staję przed obiektywem. Coraz mniej upozorowanych zdjęć. Coraz mniej tych pozowanych. Coraz więcej życia, ulotnych momentów, pięknych chwil, ważnych miejsc i dusz. Coraz więcej akceptacji siebie. Coraz więcej podziwu dla świata. Dużo wdzięczności. Mało udawania.

I dobrze. Gdy pierwszy raz stawałam przed obiektywem – zdjęcia były zawsze dokładnie oglądane. Przyglądałam się sobie. Włosom, wargom, rysom twarzy. Wybierałam do sesji ubrania, robiłam makijaż. Zwracałam uwagę na wszystko podczas sesji, trochę się krępowałam. Trochę chciałam widzieć siebie piękną i podziwiać. Później oglądałam zdjęcia, byłam nimi zachwycona, ale chciałam jeszcze. Więcej i lepiej. Idealniej.

A później zaczęłam je widzieć. Nie przyglądać się, nie analizować, ale właśnie widzieć. Widziałam siebie z innej perspektywy. Patrzyłam z dużą miłością. Widziałam osobę, która wiele przeszła, która ma głowę pełną pomysłów, która kocha swoją codzienność. Osobę, która kocha siebie, głaska się po głowie, z własnych barków ściąga ciężar odpuszczaniem i walczy. Nie przestaje walczyć.

Łączę zdjęcia z rzeczywistością. Są dla mnie najpiękniejszym wspomnieniem okresu, jaki trwał, gdy powstawały. Patrzę na nie i czuję coś więcej – przypominam sobie ten miesiąc, słyszę muzykę z auta, jem zimowe zupy, czuję ciepło słońca padające na moje ramiona, przytulam się, całuję, kocham, żyję.

Zdjęcia to też przełamanie swoich lęków, pokonanie kompleksów, akt odwagi, swobody i radości. Największym cudem są zdjęcia łapiące ten moment. To zdjęcia, które rozbudzają serca, wywołują kupę śmiechu, trochę zawstydzają, otwierają oczy i umysły. Pozwalają Ci docenić to, co masz, a masz to przede wszystkim w sobie.

Są pięknem w zwykłej formie. Mogą być tylko obrazem, a mogą skrywać w sobie czułość, radość, akceptację. Mogą być formą terapii. Mogą Ci pomóc dostrzec to, o czym jednak zapominasz wstając rano do pracy, pijąc kawę, jadąc autobusem. Mi pomagają. Choć jestem wdzięczna sobie i światu za wiele chwil, dobrze jest móc zobaczyć je ponownie.

W dostrzeganiu tego, co ulotne od dłuższego czasu pomaga mi Madzia ze Studia Ninutki i Wam też może pomóc. A jak tylko wspomnicie, że poznaliście ją u mnie – ma dla Was 10% zniżki na wszystkie sesje zdjęciowe aż do Wielkanocy! 🙂 Pamiętajcie o Dniu Kobiet, sesjach rodzinnych, Waszych pociechach i o samych sobie!

Ślę do Was kawałki swojego życia pełne ciepła – prosto z fotografii,