#dzikiesmaki – rośliny z łąk na odporność, na obiad i na włosy

Właśnie po biurku zasuwa mi kilka mrówek i innych robaczków, które przyniosłam do domu na forsycji i pokrzywie 🙂 Pokrzywę zbieramy od kilku lat razem z mamą i lepimy z niej zielone pierogi. Dzisiaj robimy pokrzywowy, domowy makaron. Dzięki książce Dzikie smaki. Kuchnia zwariowanego zbieracza roślin odważyłam się też po raz pierwszy zebrać forsycję. Czekam na kolejny wolny, ciepły dzień, kiedy będę mogła odkryć i zrobić coś nowego.

Pokrzywa gości w mojej kuchni nieprzerwanie od 5 lat. Zaczęłam pić świeżo wyciskane soki z pokrzywy, by wspomóc produkcję krwinek czerwonych w moim organizmie. Później okazało się, że pokrzywowe kuracje – czy to w postaci soku, czy herbaty – jednotorowo świetnie działają na włosy. Co roku pod koniec kwietnia i w maju zbieramy pokrzywę, którą później suszymy i przechowujemy aż do następnego sezonu. Mam w zwyczaju co kilka miesięcy robić sobie pokrzywowe kuracje, co – oprócz wspierania włosów i całego organizmu – dobrze wpływa też na sferę psychiczną. Pamiętanie przez kilka tygodni o tym, by raz dziennie wypić zaparzoną wcześniej herbatę, działa korzystnie na budowanie nawyków. Wprowadzone z efektem nawyki są dowodem na samodyscyplinę, dzięki czemu wierzę, że równie dobrze mogę codziennie czytać kilka stron książek lub codziennie wychodzić na godzinny spacer. To ogromny, niepodważalny dowód na to, jak funkcjonujemy w codzienności i na to, że nasze życie składa się z mnóstwa pozornie nieznaczących informacji czy zadań. W ten sposób rozwijamy własną samoświadomość, pragniemy wiedzieć więcej i dążymy do akceptacji.

Z książki dowiedziałam się także, że forsycja jest bogata w rutynę – ma właściwości przeciwwysiękowe i uszczelniające naczynia krwionośne. Pozostaje to dla mnie nie bez znaczenia ze względu na zabieg wycięcia guza, krwotoki z nosa i ogólne, dłuższe osłabienie organizmu. Zdecydowałam ususzyć kilka garści kwiatów forsycji na próbę i delektować się nią co jakiś czas z myślą, że wspiera moje ciało w tym trudnym okresie. Oczywiście, przy jednoczesnej świadomości, że nie jest jedynym lekarstwem, a raczej troską o swój organizm i możliwością dodatkowej opieki nad nim.

Budowanie nawyków to dla mnie jeden z kluczowych elementów każdego dnia. Dzięki temu jestem zdecydowanie lepiej zorganizowana (oszczędzam sobie nerwów i stresu), ale też zwyczajnie dobrze się czuję. Jestem spokojna, gotowa do działania i zdrowsza. Pragnę więcej.

Pijecie systematycznie jakieś herbaty ziołowe? Dodajecie dużo zielonego do obiadu? 🙂 

Ślę do Was dużo wiosennej energii i zdrówka,