Przeczytane w lipcu 2018 – które książki zostały w mojej domowej bibliotece?

Ten weekend to ostatni dzwonek na to, by opowiedzieć Wam o książkach przeczytanych w lipcu. Nie było ich wiele, ale sprawiły mi ogrom umysłowej przyjemności, odciągnęły mnie od poczucia obowiązku i wyrzutów sumienia (że niby nie pracuję tylko siedzę z dupą i czytam!) oraz przypomniały cudowne czasy gimnazjalno-licealne, kiedy pochłaniałam jedną książkę po drugiej. Nie sądziłam, że to wspomnienie będzie tak beztroskie! Więcej o nich czytajcie poniżej:

Tytuł: Zacznij żyć z pasją
Autor: Arkadiusz Arkadio Zbozień
Wydawnictwo: Znak
Stron: 224
Czy zostaje w domowej biblioteczce: tak

Historia polskiego rapera, który w swoim życiu miał wpływ na niejedną osobę. Na początku książka wydawała mi się napisana zbyt prosto, mało zachwycająco, bez żadnej nadzwyczajnej historii. Potem uświadomiłam sobie, że życie tego mężczyzny jest takie samo jak moje, Twoje, sąsiada, koleżanki albo aktora. Jest ojcem, mężem, synem i bratem. Ma dobrych znajomych, na których może liczyć, ale którzy też mogą liczyć na niego. Jego kariera nie raz kolidowała z życiem prywatnym i w tych fragmentach zwróciłam honor – podziękowałam, że pisze o tym tak prosto. Bez zbędnych słów, bez owijania w bawełnę, bez tłumaczenia się. Naprawdę każdy z nas, kto pracuje sam na siebie ma dylematy typu: iść na urodziny czy spotkanie, które może odmienić życie zawodowe. Chciałam przytulić go za to, że poczułam się normalnie i przeprosić za to, co myślałam na początku książki. To facet, którego chciałabym kiedyś spotkać, bo w jego historii czuć, jak uproszczenie życia czyni człowieka szczęśliwszym.

Tytuł: Zanim się pojawiłeś
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Świat Książki
Stron: 384
Czy zostaje w domowej biblioteczce: tak

Okrutnie dobra, wciągająca powieść, jakiej dawno nie czytałam. Czekam na sierpniową wypłatę, żeby kupić kolejną część. Pokochałam wyobraźnię autorki i jej umiejętność do budowania silnych charakterów postaci. Czytałam tę książkę gdzie się dało, zaczynając od kolejki u ortodonty, przez obiad, śniadanie i kolację oraz każdą wolną chwilę przed snem. Opowieść o niepełnosprawnym mężczyźnie, o jego relacji z kobietą, jego decyzjach o swoim życiu to mała nauczka. To wskazówka dla tych, którzy próbują uszczęśliwiać innych na siłę i robią to nieudolnie, jednocześnie oczekując podziękowań. Punkt widzenia głównego bohatera przemawiał do mnie prawdziwym głosem, bo mam wokół siebie mnóstwo niepełnosprawnych ludzi – dzieci, nastolatków i dorosłych, którzy zupełnie sami chcą (i mogą!) decydować o swoim życiu. Kupiłam książkę z nadzieją o prostym, wciągającym love story, ale naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła.

Tytuł: Miłość to wybór. O terapii współuzależnień
Autor: Robert Hemfelt & Frank Minirth & Paul Meier
Wydawnictwo: W drodze
Stron: 332
Czy zostaje w domowej biblioteczce: tak

Kupiona z myślą o autoterapii, o szukaniu prawdy o sobie, o zadbaniu o swoje wewnętrzne ja. Z racji tego, że na polskim rynku nie ma wielu książek nt. współuzależnień, które napisane są językiem dla zwykłego odbiorcy (nie dla specjalistów), kupiłam tę pozycję ze świadomością, że kładzie duży nacisk na wiarę. Wyciągnęłam z niej to, co dobre dla mnie i czego potrzebowałam w tej chwili. Bez dwóch zdań zostaje w domowej biblioteczce, bo mam nadzieję wrócić do niej za jakiś czas. Myślenie się zmienia, poznajemy nowych ludzi, uczymy się na nowych doświadczeniach i to sprawia, że jesteśmy w ciągłym ruchu. Ten ruch to cenne lekcje, a lekcje uczą nas nowego, świeżego spojrzenia na życie. Właśnie dlatego chcę przeczytać tę książkę ponownie – w innym dla mnie okresie. Poza tym – większość treści przekazana jest na analizie przypadku, co zdecydowanie ułatwia rozumienie i przyswajanie wiedzy.

Czujecie ten książkowy, letni klimat ze zdjęć? 🙂 Ogródek, trawa z rosą, poranki i wieczory na świeżym powietrzu. Coś, czego mogę uraczyć tylko w kilku miejscach na ziemi, gdzie mój spokój wewnętrzny nie bije się z myślami o przyszłość i nie wraca do przeszłości. Ogromny spokój. Sierpień zapowiada się bardziej szalenie, więc czytam książki w jeszcze dziwniejszych okolicznościach, ale o tym za miesiąc 🙂

Życzę Wam tego spokoju ducha i książkowego natchnienia. Dajcie znać, co czytacie! Ściskam,